
Trudno jest wskazać kwotę, która pozwalałaby zupełnie zrezygnować z pracy zarobkowej. Wszystko zależy od oczekiwanego standardu życia i posiadanych zobowiązań. Często mówi się jednak, że aby zostać tzw. rentierem i przejść na wczesną emeryturę bez oglądania się na ZUS, wystarczy mieć 1 milion złotych. Te pieniądze wypadałoby jednak gdzieś ulokować, a bezpieczną i rozsądną opcją wydają się być obligacje skarbowe. Sprawdźmy zatem, czy rzeczywiście taka kwota zainwestowana w obligacje pozwoli na spokojne życie bez pracy.
Przyjęliśmy, że nasz hipotetyczny rentier kupuje za cały milion złotych polskie 10-letnie obligacje skarbowe oprocentowane na 5% w skali rocznej i chce wypłacać sobie wypracowane odsetki każdego roku trwania inwestycji.
Odsetki brutto, czyli przed opodatkowaniem, to dokładnie 50 000 zł. Od tego odliczamy podatek od zysków kapitałowych (19%) i wiemy, że obligacje wypłacą „do ręki” 40 500 zł rocznie – to 3375 zł miesięcznie. Mało, ale na upartego da się z tego żyć, o ile nie posiadamy żadnych zobowiązań kredytowych.
Jeśli pokusa sięgnięcia po odsetki nie weźmie góry i będziemy je reinwestować w zakup kolejnych obligacji skarbowych, to po 10 latach zysk będzie jeszcze bardziej imponujący.
Zainwestowany 1 milion złotych wypracuje około 509 000 zł netto (już po opodatkowaniu).
Jak widać „skromny” milion daje już naprawdę szerokie możliwości w zakresie poszukania zyskownych, a wciąż bezpiecznych instrumentów inwestycyjnych, zapewniając może nie tyle pełną rentierkę, ale na pewno gwarantując bezcenny komfort psychiczny.